Logo Fioletowy Most
ikonka YouTube
ikonka Instagram
ikonka Facebook
02 września 2026

Czas. Co się dzieje, gdy przestajemy go mierzyć?

W dzisiejszym świecie prawie wszystko wydaje nam się mierzalne. Kroki, kalorie, kilometry, efektywność, sen. Czas mierzymy chyba najchętniej. Mówimy: „nie mam czasu”, „może jutro znajdę chwilę”, „nie wykroję nawet godziny”, „nie zdążę w piętnaście minut”.

Te liczby teoretycznie porządkują rzeczywistość. W praktyce tworzą ramy, w których próbujemy upchnąć całe życie. Co ciekawe, nie wiemy ile mamy do upchnięcia, bo nawet nie wiemy, jak długo nasze życie potrwa.

Ostatnio przydarzyła mi się historia, która wytrąciła mi przysłowiowy zegarek z ręki. Czas na chwilę przestał odmierzać minuty. Zaczął odmierzać bezinteresowność.

 

Pojechaliśmy na wycieczkę do pałacu w Nieborowie. Byłam tam trzydzieści lat temu. Pamiętałam park, pałac i klatkę schodową wyłożoną biało-niebieskimi kafelkami. I to tyle. Zwiedzanie zaczynałam więc niemal od zera.

Zaparkowaliśmy na wysokości pałacu. Kiedy wysiadałam z samochodu, mężczyzna z auta obok zapytał, czy pomogę mu włączyć się do ruchu.

- Oczywiście - odpowiedziałam.

Miałam na sobie czerwoną sukienkę i przez moment zastanawiałam się, czy nie wejść na środek ulicy i nie zacząć kierować ruchem. Wizja siebie jako samozwańczej sygnalizacji świetlnej bardzo mnie bawiła. Byłabym w centrum uwagi wszystkich kierowców.

Ostatecznie pomogłam najlepiej, jak potrafiłam. Pan wyjechał, gdy ulica była kompletnie pusta. Śmialiśmy się wspólnie, że w sumie nie było to aż takie trudne.

Zanim zdążyłam wejść na chodnik, kątem oka zauważyłam, że mężczyzna parkuje z powrotem dokładnie tam, skąd przed chwilą wyjechał. Wysiadł i powiedział:

- Ponieważ była pani tak miła i mi pomogła, chciałbym oprowadzić państwa po pałacu i ogrodach. Za darmo.

 

I tak zaczęła się nasza wycieczka z przewodnikiem, którego nie mieliśmy w planie.

Przez ponad godzinę zwiedzaliśmy pałac i ogrody, słuchając historii oraz anegdot związanych z tym miejscem i ludźmi, którzy kiedyś tu żyli. Były opowieści o tym, jak udało się uchronić pałac przed zniszczeniem podczas wojny, gdzie chowano cenne eksponaty i co działo się z nimi później. Niektóre historie nasz przewodnik znał z dzieciństwa. Brzmiały nie jak lekcja historii, lecz jak żywa opowieść o czyimś życiu.

Na koniec obejrzeliśmy jeszcze krypty w pobliskim kościele. Przy pożegnaniu nasz przewodnik przedstawił się: Mirosław Figaszewski - nauczyciel historii i regionalista. Zaprosił nas, żebyśmy odezwali się, gdy znów będziemy w okolicy. Nie dał zaprosić się na kawę, bo spieszył się na zakupy. Pomoc we włączeniu się do ruchu trwała może minutę. W zamian dostaliśmy ponad godzinę czyjegoś czasu, wiedzy, ciekawości i serdeczności. Usiedliśmy, żeby złapać oddech i zdaliśmy sobie sprawę jak bardzo niespotykane jest to co nam się przydarzyło.

 

Oczywiście mogłabym tę historię wpisać do arkusza. Minuta za godzinę. Zwrot z inwestycji imponujący. Tylko że nie o to chodzi. Bezinteresowność ma swoją dziwną matematykę. Kiedy ktoś daje nam czas, nie zawsze go traci. Czasem tworzy z niego spotkanie. I nagle w zwykłym dniu pojawia się coś, czego nie dało się zaplanować, zmierzyć ani wpisać do kalendarza.

 

Może więc nie zawsze chodzi o to, ile mamy czasu. Czasem ważniejsze jest to, co może się wydarzyć, gdy przestaniemy tak bardzo go pilnować. Bo obecność to luksus, którego wartości nie da się przeliczyć na minuty.

Made with  by Tau Ceti

Fioletowy Most
Nr konta:
68109018700000000504027477

ikonka YouTube
ikonka Instagram
ikonka Facebook

Agnieszka Lewandowska
       
agnieszka@fioletowymost.pl
       797 456 081