Logo Fioletowy Most
ikonka YouTube
ikonka Instagram
ikonka Facebook
08 lutego 2026

Przesadzasz, czyli inni mają gorzej.  

Kto z nas nie słyszał tego wyświechtanego stwierdzenia „inni mają gorzej”? Kto z nas nie czuł się winny, że ośmiela się źle czuć, gdy sprawa wydaje się błaha? Mam przekonanie graniczące z pewnością, że absolutnie każdy.

Wiem z licznych wykładów i książek, że mózg lubi wyzwania, ale chętniej inspiruje się tym co negatywne. Czarnowidztwo ma wpisane na stałe w obwody neuronalne. Mózg, jak potwierdzają liczne badania, zawsze myśli, że w krzakach jest tygrys. Dlaczego tak jest lepiej? Bo gdybym myślał, że w krzakach nie ukrywa się tygrys podczas gdy w rzeczywistości zwierz tam by był to kosztowałoby mnie to życie. A jak go nie będzie to najem się tylko strachu. Tak działa układ nerwowy dbający o przeżycie właścicielki. I to jest dla mnie zrozumiałe. Ale powiedzenie mi bojącej się tygrysa, że inni mają gorzej, bo u nich odkryto całe stado tygrysów pod domem absolutnie nie stawia mnie na nogi. Czuję się źle. A nawet fatalnie.

Ludzie wokoło bagatelizują nasze uczucia. Pewnie w imię mylnie pojętej empatii. My bagatelizujemy siebie. Oceniamy się porównując do innych. Nie kłócę się, że to nie prawda, że inni maja gorzej. Pewnie tak jest. Jednak to bardzo zależy przy kim stanę. Bo przecież bezsprzecznie są tacy, co mają lepiej. Podstawowym błędem w myśleniu w kategoriach gorzej-lepiej jest według mnie porównywanie, które dotyczy innych a nie nas samych.

Zajęło mi trochę czasu, żeby ta prawda objawiona nie odbierała mi sił. Ale nie do końca zadawałam siebie sprawę z tego, ile dla siebie zrobiłam w tej sprawie. Przez różne rozmowy z mądrymi ludźmi sporo już odczarowałam. Przekonałam się o tym siedząc na korytarzu szpitala i czekając na wyniki badań. Obok mnie siedziała zaniepokojona pani w ciąży. Słychać było rozpaczliwy płacz niemowlęcia i zdenerwowane głosy rodziców. Przed moimi oczami przewijały się dzieci dotknięte chorobą nowotworową. Ilość nieszczęścia na metr kwadratowy była przytłaczająca.

Nie mamy psychiki komandosa. Nikt mnie nie szkolił, jak przetrwać w takich warunkach. Byłam wtedy zdenerwowana. Kto odbierał kiedyś wynik badania histopatologicznego to wie, że nawet gdy się słyszy, że taka jest standardowa procedura to z tyłu głowy pojawia się słowo „nowotwór”. Mój strach potęgowała treść smsa „wynik badania z omówieniem i zaleceniami do odbioru w gabinecie…”. Rozejrzałam się wokoło i standardowe stwierdzenie „przecież widzisz, że inni mają gorzej” pojawiło się od razu. I jak zwykle przyznałam mu rację. Ale równocześnie przyznałam sobie prawo do mojego lęku, do bólu brzucha ze stresu, do ściśniętego gardła. Współczułam wszystkim wokoło, ale nie miałam możliwości walczyć z ich tygrysami. W tamtym momencie potrzebowałam zaopiekować się sobą, żeby mieć siłę sprawdzić czy w moich krzakach ukrywa się jakaś bestia.

Taka mała zmiana w głowie spowodowała, że gdy wszystko się szczęśliwie wyjaśniło to ja miałam siłę na cieszenie się dobrą informacją. Czułam, że jestem w zgodzie z samą sobą. Uznałam historie innych i dałam sobie samej empatię.

 

Foto: obraz Trees Mist by David Hockney (wystawa w Fondation Louis Vuitton)

Made with  by Tau Ceti

Fioletowy Most
Nr konta:
68109018700000000504027477

ikonka YouTube
ikonka Instagram
ikonka Facebook

Agnieszka Lewandowska
       
agnieszka@fioletowymost.pl
       797 456 081