Logo Fioletowy Most
ikonka YouTube
ikonka Instagram
ikonka Facebook
07 stycznia 2026

Zagubiona, czyli święty Antoni ratuj. 

Początek roku a ja nie mogę się poodnajdywać w różnych sprawach. Bałagan w głowie, bałagan w rzeczywistości. A przecież o wszystko pieczołowicie zadbałam, żeby nie było przykrych niespodzianek, bo wiedziałam, że na grudniowym finiszu będzie intensywnie.

Nie wiem jak u innych, ale u mnie wszelkiego rodzaju papiery mają swoją wolną wolę, dowolnie się przemieszczają i ukrywają to co istotne. W połowie grudnia skrupulatnie przeczytałam umowy będące w trakcie realizacji. Wynotowałam obowiązki z nich wynikające do załatwienia do 30.12. Ustawiłam wszelkie alerty, przypominajki. A potem były święta. Wróciłam do tematu 03.01. I wszystko niby ok tylko w dacie trójka się zamieniła z zerem. No i rok zdecydowanie inny. Łapię oddech i próbuję się ratować.

 

Skoro tu nie poszło najlepiej to poszukam sprawczości i sukcesu gdzie indziej. Biorę się za porządkowanie innej sterty dokumentów i ogarnianie pozostałych terminowych spraw. I tu kolejna niespodzianka. Części papierów nie ma. Dzwonię do księgowej. To najbardziej prawdopodobny trop. Dziewczyna mówi, że mi przekazała. Zaczynam więc domową krucjatę. Przeglądam papiery w domu- na półkach, w torbach, szufladach. Otwieram wszystkie tekturowe teczki, biegnę do piwnicy i sprawdzam bagażnik i schowek w samochodzie. Dochodzę już do etapu wezwania na pomoc świętego Antoniego, który podobno miał doskonałą pamięć. Moc jego modlitwy sprawiała, że ludzie i przedmioty odnajdywały się i może dlatego chrześcijanie wybrali go na patrona osób i rzeczy zaginionych. Jakoś w tej sprawie mnie nie wsparł.

 

Skutek uboczny – początek roku a ja mam uporządkowane wszystkie świstki, karteczki, paragony walające się po półkach. Nie musze czekać do wiosennych porządków. Ale problem pozostaje i nie jest już zapomnianym terminem, ale dokumentami, które się przeniosły w inny wymiar. Co tu robić?

 

Wyhamowuję na chwilę z kubkiem herbaty i zastanawiam się o czym to jest. Co to za galopada myśli i rzeczy wokoło? Mogłabym pójść na skróty w stronę tego, że ze mną coś grubo nie tak, ale nie chcę tego sobie robić. Może czasami warto nie wiedzieć o co chodzi i przyjąć, że teraz tak jest? Albo zastosować chwyt Scarlett O'Hary z "Przeminęło z wiatrem" i pomyśleć o tym jutro. A co by się wydarzyło, gdybym tak wyłączyła na chwilę głowę i dała jej odpocząć? Postanawiam poszukać inspiracji poza korą przedczołową odpowiedzialną za rozwiązywanie problemów i podejmowanie decyzji. Zdaję się na intuicję. Mam w domu pare pudełek z różnymi kartami. Używam ich czasami na warsztatach, sesjach coachingowych czy nawet w rozmowach z bliskimi. Zawsze wtedy, gdy racjonalność słów może wydawać się szkodliwa dla tego co się dzieje. Woła mnie fioletowy woreczek z mandalami. To piękne karty powstałe na podstawie obrazów mojej znajomej. Tasuję i biorę pierwszą z brzegu i zaczynam się śmiać. Trafiam na mandalę z napisem CUD! I od razu zwalniam się z odpowiedzialności i nerwowych działań. No, bo jak cud to zapewne chodzi o boską interwencję więc ode mnie nic nie zależy, nie mam się co pchać.

I w taki oryginalny sposób dbam o siebie i nie wrzucam sobie na głowę więcej niż to warte.

 

Ktoś może powiedzieć no i co z tego? Problem pozostał nierozwiązany. Nie do końca tak jest. Działam w trybie spokoju wewnętrznego więc wpadam na pomysł, żeby przejrzeć czego mi brakuje. I okazuje się, że znakomita większość dokumentów w cudowny sposób jest w mailach. Zostało więc tylko kilka, z którymi już łatwiej będzie mi sobie poradzić.

Made with  by Tau Ceti

Fioletowy Most
Nr konta:
68109018700000000504027477

ikonka YouTube
ikonka Instagram
ikonka Facebook

Agnieszka Lewandowska
       
agnieszka@fioletowymost.pl
       797 456 081